piątek, 22 sierpnia 2014

01: Bilans strat

Pogoda nie sprzyjała nostalgii. Była wręcz niepodobna do aury, która panuje w Anglii. Słońce każdego ranka wspinało się na horyzont, a według prognostyków zbliżało się naprawdę ciepłe lato. Obawiano się nawet suszy, bo deszczowe chmury wydawały się na dobre wynieść z kraju. Nawet noce były ciepłe. Na granatowym nieboskłonie można było obserwować bladą tarczę księżyca i tysiące mieniących się gwiazd.
Ginevra Weasley nadal nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Beznamiętnie wpatrywała się przed siebie, niemal nie widząc tego, co działo się wokół. Szpital. Korytarz nie wyróżniał się niczym szczególnym. Biała podsadzka, kremowe ściany... gdzieniegdzie wisiały obrazy zasłużonych magomedyków lub stare zdjęcia, przedstawiające barwną historię szpitala. Pod ścianami ustawiono tuzin krzeseł, aby zmniejszyć cierpienie oczekujących na swoją kolej.
Od czasu bitwy w Hogwarcie było tutaj ciągle mnóstwo rannych i poszkodowanych. Choć po śmierci Voldemorta większość śmierciożerców udało się złapać, to jednak niektórzy zwolennicy Czarnego Pana zapadli się pod ziemię, co zwiastowało kłopoty w niedalekiej przyszłości i fakt, że Zakon i aurorzy nadal będą mieć ręce pełne roboty.
Ginny niecierpliwie stukała niskim obcasem swojego buta w posadzkę. Marszczyła przy tym groźnie brwi, zwracając na siebie uwagę oczekujących. Kobieta o poparzonej twarzy już chciała zwrócić jej uwagę, jednak Ginny zagłuszyła ją, podnosząc głos.
To jest n i e m o ż l i w e! – krzyknęła, zrywając się ze swojego miejsca. Jednym susem doskoczyła do siedzącego naprzeciw ojca i oparła dłonie na biodrach. – Niemożliwe!
Artur Weasley otworzył szerzej oczy, nie spodziewając się takiej reakcji ze strony córki. Pogładził siwiejące przy skroniach włosy i pokręcił delikatnie głową. Chciał ująć jej dłoń, jednak Ginny cofnęła się energicznie, omal nie wpadając na młodą uzdrowicielkę.
Uspokój się – powiedział krótko, czując na sobie spojrzenie pozostałych pacjentów. – Mówię ci to, co powiedzieli uzdrowiciele.
Ginny prychnęła głośno, po czym zaczęła nerwowo maszerować korytarzem. Zataczała tak niewielkie kółka, że po chwili musiała przystanąć, bo zakręciło jej się w głowie.
Ale to jest niemożliwe! – powtórzyła po raz setny. – Tato, przecież sam dobrze o tym wiesz.
Artur nie miał pojęcia, co odpowiedzieć córce. Był zmęczony. Od czasu bitwy minęło kilkanaście godzin. Ani on, ani Ginny nie zdążyli wrócić do domu, przebrać się, odpocząć. Mężczyzna z zatroskaniem patrzył na jej twarz. Liczne siniaki i zadrapania były dowodem, że nie była bierna w trakcie starcia. Niemal całą koszulkę miała zachlapaną krwią, a włosy posklejały się w brudne strączki. Artur podejrzewał, że sam nie wyglądał lepiej.
Po chwili Ginny spojrzała na niego posępnie. Podeszła i sama chwyciła jego dłonie. Spojrzeli sobie prosto w oczy. Dziewczyna siliła się na uśmiech, ale przypominało to bardziej grymas niezadowolenia.
Wszystko się jakoś ułoży – powiedział Artur, dotykając jej policzka. – Zobaczysz. Hermiona na pewno wie, co się stało. Widziałaś, w jakim była kiepskim stanie, jak słaniała się na nogach.
Mam nadzieję...
Dziewczyna opadła na krzesło i oparła głowę na dłoniach. Nie spała i nie jadła od ponad doby. Czuła, że kręci jej się w głowie, ale nie mogła sobie pozwolić na słabości. Czekała, wpatrzona w drzwi, za którymi kilkanaście minut temu zniknął jej najmłodszy brat ze swoją dziewczyną. Miała wrażenie, że każda chwila ciągnie się w nieskończoność.
W dodatku nerwowe nastroje udzielały się również pozostałym pacjentom. Większość głośno narzekała, że w szpitalu jest stanowczo zbyt mało uzdrowicieli, a w takich chwilach powinni wszyscy być w pracy.
Po kolejnej, długiej minucie drzwi się otworzyły. Ginny znów zerwała się na równe nogi i doskoczyła do swojego brata. Ron wyglądał okropnie. Jego włosy pokryte były sadzą, a na policzku miał głębokie zadrapanie. Jego ubranie było całe podarte i w wielu miejscach nadpalone. Ginny chwyciła go za ramiona i potrząsnęła delikatnie, zmuszając, aby spojrzał jej w oczy.
I co? – ponagliła.
Artur również wstał z krzesła i podszedł do syna.
Ronald pokręcił delikatnie głową, a w jego oczach pojawił się tak wielki smutek, że Ginny miała wrażenie, że grunt zaczyna jej się pomału walić spod stóp. Przełknęła ślinę, czując nieprzyjemną gulę w gardle. Miała wrażenie, że stało się najgorsze.
Gdzie jest Hermiona? – spytała drżącym z emocji głosem.
Musi zostać na parę dni – odpowiedział cicho Ron, a Ginny poczuła, że kamień spada jej z serca.
Musiałeś mnie tak nastraszyć? – spytała, kątem oka dostrzegając, że ojciec również mocno się zdenerwował. – Ale rozmawiałeś z nią? Wiesz coś?
Ronald chciał coś powiedzieć, ale jego głos się załamał. Wyminął siostrę i zajął jedno z wolnych krzeseł na korytarzu. Ukrył twarz w dłoniach, a z jego piersi wyrwał się cichy szloch. Dziewczyna pierwszy raz była świadkiem jego załamania. Wymieniła spojrzenia z Arturem i pozwoliła ojcu podejść do syna.
Ron, co się dzieje? – zapytał ojciec, kładąc mu dłoń na ramieniu.
Uzdrowiciele na razie nie wiedzą, co to za klątwa – powiedział, drżącym głosem. – Ale udało im się poprawić jej kondycję fizyczną. Ocknęła się, ale...
Ginny wstrzymała oddech.
Ale nic nie pamięta – dokończył Ron. – Kompletnie nic.
Pod dziewczyną ugięły się kolana. Poczuła, że robi jej się ciemno przed oczami, ale w ostatniej chwili udało jej się podtrzymać ściany i złapać równowagę. Nie chciała teraz martwić Artura. Odwróciła się na pięcie i ruszyła korytarzem przed siebie.
Ginny. – Usłyszała głos ojca. – Dokąd idziesz?
Do domu – powiedziała. – Wracajmy już do domu.
Ale na pewno uzdrowiciele nie powinni cię zbadać? – zapytał Artur, a w jego głosie słychać było wielkie zmęczenie.
Nic mi nie jest – szepnęła bezgłośnie, chcąc jak najszybciej się oddalić z tego miejsca.
Przykro mi, ale nie możemy obudzić pana Pottera – rozbrzmiewał w jej głowie głos uzdrowiciela. – Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale w jego piersi nie ma serca. Wydaje mi się, że został go pozbawiony już kilka miesięcy temu...
* * *
Remus Lupin siedział w kuchni niewielkiego domostwa, które jeszcze do niedawna dzielił z Tonks i ich małym synkiem – Teddym. Wpatrywał się beznamiętnie w dwa brudne kubki, stojące na blacie. Herbata była niedopita. Nie zdążyli jej dokończyć, gdyż dostali wezwanie do Hogwartu, a teraz ciężko mu było tak po prosu ją wylać.
Nie tak to miało wyglądać.
Wzeszło słońce, przyszedł nowy dzień, a Remus nie mógł pojąć, jak to możliwe, że czas się nie zatrzymał. Jak to możliwe...? Nie potrafił zebrać myśli, nie miał już siły płakać. Pociągnął kolejny, długi łyk ognistej whisky. Jak jeszcze długo będzie trwać koszmar, w którym przyszło mu żyć?
Czuł, jak całe szczęście przelatuje mu przez palce. Tyle lat był sam, pochował najlepszych przyjaciół, a kiedy wydawało mu się, że los się do niego uśmiechnął, okazało się, że był to uśmiech ironiczny.
Jego Dora leżała martwa i zimna. Pamiętał jej oczy, wpatrzone w niebo – puste i bez wyrazu. Jej twarz, na której nie poruszał się żaden mięsień. Jedna chwila, tyle wystarczyło, aby młoda, energiczna kobieta odeszła już na zawsze.
Remus nie mógł przestać myśleć o Teddym. Obecnie maluch przebywał u swojej babci – Andromedy, ale przecież przyjdzie taki czas, że syn wróci do domu. Będzie marudny, bo zabraknie mu kontaktu z mamą, będzie na nią czekał i płakał długimi godzinami. A potem nadejdzie pełnia...
Z zamyślenia wyrwało go głośne pukanie do drzwi. Mężczyzna przeklął pod nosem, choć absolutnie nie było to w jego stylu, a potem wypił resztkę ognistej. Poczuł nieprzyjemne palenie w żołądku, które nawet w najmniejszym stopniu nie dawało mu ukojenia. Nie ruszył się z miejsca, a nawet gdyby wstał, to najpewniej przewróciłby się po kilku krokach.
Pukanie się powtórzyło. Tym razem głośniejsze i bardziej nachalne.
Nie ma mnie... – burknął Remus, bo od zbyt dużej ilości alkoholu nie był nawet w stanie podnieć głosu.
Osobie, stojącej na wycieraczce, najwyraźniej nie spodobało się tak długie oczekiwanie na gospodarza. Lupin usłyszał brzdęk otwieranych drzwi i ciężkie kroki na korytarzu. Nie pofatygował się nawet wyjąć różdżki. Wszystko było mu obojętne.
Cholera, nie mów mi, że siedzisz tak od powrotu z Hogwartu.
Remus niechętnie odwrócił głowę. W progu stał ktoś, kogo najmniej się spodziewał. Zaśmiał się ironicznie, chwytając pustą butelkę po alkoholu. Zaczął żałować, że nie ma w domu więcej, kto wie, kto jeszcze by go odwiedził?
A na co liczyłeś? – wybełkotał Remus. – Świętuję upadek Voldemorta.
Nie bądź głupi, to kompletnie nie w twoim stylu. Nawet się nie przebrałeś – zauważył gość, wskazując jego ubranie.
Lupin musiał przyznać mu rację. Jego szata wyglądała fatalnie. Była podarta i brudna od ziemi. W dodatku gdzieniegdzie można było dostrzec plamy krwi. Czerwona posoka przyjaciół i Tonks zmieszała się, tworząc abstrakcyjny kształt na jego lewej piersi.
Przyszedłeś po mnie? – zapytał, lekceważąc wcześniejszą uwagę.
Gość pokręcił energicznie głową, a potem odsunął krzesło i usiadł naprzeciwko Remusa. Postukał palcem o blat stołu i rozejrzał się po kuchni. Jego wzrok zatrzymał się na aromatycznych ziołach, suszących się przy oknie.
Ładnie tutaj – powiedział. – Szybko się urządziliście.
To Dora – sprecyzował mężczyzna. – Kiedy była w ciąży, uparła się, że dom musi być schludny. Powiesiła nawet firanki. Mówiła, że dziecko musi wychowywać się w porządku.
Cha! To do niej niepodobne...
Remus spojrzał na niego z dezaprobatą, a potem schował twarz w dłoniach. Zaszlochał, nie mogąc dłużej opanować emocji, które zawładnęły jego sercem. Miał ochotę wyć tak głośno, aby usłyszał go ten, kto zabrał jego żonę.
Powiedz mi, co ja mam teraz zrobić? – wychrypiał, nie panując nad swoim głosem.
Gość westchnął głośno. Splótł palce i oparł na nich podbródek.
Nie wiem – przyznał szczerze. – Choć na pewno powinieneś zacząć od kąpieli, potem się wyśpij, zjedz coś i zabierz syna do domu. Pomyśl też o Andromedzie. Ona też ma prawo do żałoby, straciła męża i córkę.
Nie dam rady, nie będę umiał sam się nim zająć – mówił dalej Remus, szlochając głośno.
Ale jesteś jego ojcem!
Co TY możesz o tym wiedzieć?! Nie masz pojęcia o dzieciach!
Przez twarz gościa przebiegł cień niezadowolenia, ale po chwili ustąpił on miejsce głębokiemu współczuciu. Wyciągnął rękę, aby dotknąć Remusa, ale po chwili cofnął ją zrezygnowany.
Masz rację – przyznał. – Nie mam o nich pojęcia. Ale zrozum. Nie jesteś sam! Masz syna i wielu życzliwych przyjaciół. Andromeda może zająć się Teddym przy każdej pełni, abyś nie musiał się niepotrzebnie denerwować. Wszystko można jakoś rozwiązać.
Lupin uniósł głowę i popatrzył prosto w oczy przybysza. Zastanowił się przez chwilę.
Mówi się, że czas goi rany – dodał cicho. – Kiedy patrzę na ciebie, jakoś nie umiem w to uwierzyć. Od twojej śmierci minęły dwa lata, a jego siedemnaście... A nie ma dnia, w którym bym o was nie myślał, Syriuszu.
Przykro mi, nie chciałem cię zostawiać – przyznał z głębokim westchnieniem.
To zabierz mnie ze sobą.
Nie mogę, masz jeszcze wiele spraw do załatwienia.
Remus prychnął głośno i pokręcił delikatnie głową.
Niby jakich? – zapytał z ironią.
Musisz pomóc Harry'emu – oznajmił twardo Syriusz, a potem wstał z krzesła. – Nie zasłużył na to, co teraz się z nim dzieje.
Lupin zmarszczył brwi. Też chciał się podnieść i zatrzymać powoli wycofującego się Syriusza, ale ból głowy mu to uniemożliwiał. Bezsilność zaczęła go irytować.
Zaczekaj – rzekł, kiedy Syriusz się odwrócił. – Jak mam to zrobić? To przecież nie ja wyciąłem jego serce. Nie mam pojęcia, gdzie ono jest.
Syriusz zatrzymał się w progu i odwrócił przez ramię, a na jego twarzy zagościł delikatny, łobuzerski uśmiech. Jak za czasów szkoły – pomyślał Remus. – Nic się nie zmienił.
Odszukacie je...
Nie wygłupiaj się, daj mi jakąś wskazówkę! – oburzył się.
Gość zaczął się oddalać, a Remus czuł dziwny paraliż, nie umiał go w żaden sposób powstrzymać. Po chwili kroki na korytarzu ucichły i wszystko było tak, jak wcześniej.
* * *
Najpierw długo nie mogła zasnąć. Cały czas czuła nieprzyjemny zapach krwi, a co jakiś czas z jej piersi wydobywał si suchy, męczący kaszel, jakby pył nadal zalegał w jej płucach. Było jej duszno, kiedy leżała przykryta kocem i drżała z zimna, kiedy się odkrywała. Każda pozycja wydawała się być bolesna i niewygodna. Liczne zadrapania i drobne ranki nie chciały zakrzepnąć. Ginny miała wszystkiego dość.
Czuła, że jest zmęczona, ale jej umysł nie chciał dać jej wytchnienia. Korowody obrazów i momentów tworzyły dziwne panoramy. Podświadomie łączyła rzeczy, miejsca i osoby, które nie miały żadnych wspólnych cech.
W końcu dała za wygraną i wypiła kilka łyków eliksiru nasennego, który uszykowała sobie w razie czego. Niestety, nawet on nie potrafił oczyścić jej umysłu. Zasnęła, ale sny okazały się być jeszcze dziwniejsze.
Ciągle widziała tego młodego uzdrowiciela, który jak w mantrze powtarzał, że jej ukochany nie ma serca. Najwyraźniej musiał mówić to tyle razy, bo sam nie mógł w to uwierzyć. A ona stała i się śmiała, bo inna reakcja nie wchodziła w grę.
To jest niemożliwe. – Ona też zaczęła się powtarzać jak katarynka. – Niemożliwe.
A obok nich stało łóżko zasłane białą pościelą. Leżał na nim Harry. Na jego twarzy błądził delikatny uśmiech, jakby zdawał sobie sprawę, że udało mu się ocalić cały świat czarodziejów. Wyglądał jak śpiące dziecko, bo nim właśnie był. Dzieckiem, które może nigdy nie pozna dorosłego życia, nie zatraci się w kobiecie, nie podejmie pracy, nie będzie miał potomka. Dzieckiem, od którego wszyscy tak wiele wymagali.
I tak spędzili siedem godzin snu.
A kiedy się obudziła, czuła, że zbliżyła się do granicy szaleństwa.
Wystarczył jeden, mały krok...
* * *
Ja nadal nie mogę wyjść z głębokiego szoku. Wiecie, że w dniu, w którym pojawił się prolog miałam około siedmiuset wejść? Nie wiem, czy aż tak Wam się nudziło, ale byłam naprawdę przytłoczona tym wszystkim. Pomijam komentarze i szeroki odzew z każdej strony. Czuję takiego kopa, że hej! Dzięki.

34 komentarze:

  1. Jestem pierwsza? O matko! Nie sądzę by komuś się nudziło, ludzie lubią jak piszesz, a zazwyczaj masz naprawdę dobre pomysły - A z tym blogiem to dopiero wystrzeliłaś w kosmos. Pomysł jest świetny! Prologu wcześniej nie skomentowałam bo mi się komputer zaciął ustrojstwo cholerne, ale był bezbłędny i bardzo mroczny, bardzo dobrze opisałaś całą sytuacje i szczerze powiedziawszy na koniec nie miałam żadnych pytań, lubię jak wszystko jest wyjaśnione w rozdziale. Jeśli chodzi o rozdział 1 to wciągnął mnie okropnie, nie zauważyłam błędów, raczej się im nie przyglądałam jak były, nie zawracajmy sobie nimi głowy - Jestem ciekawa gdzie Hermiona ukryła serce Harrego i pojawił się Syriusz! Moja ukochana postać. Rozdział podobał mi się bardzo, schludny i wciągający, oby tak dalej. Pisz szybko następny rozdział, chce wiedzieć w jaki sposób Ginny i Remus się spotkają i jak zaczną się poszukiwania serca Harrego. DUŻO WENY i naprawionego komputera ci życzę. (A tak nawiasem mówiąc to chyba mój pierwszy komentarz na jakimkolwiek z twoich blogów, w końcu się zdecydowałam ;) )
    [my--scarecrow] - na razie jest tylko prolog i leży tam od 3 miesięcy samotnie, brak weny, jak coś będzie to poinformuje. Nie ma co teraz zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo :)
      z tymi komputerami to same problemy -.- ale cieszę sie, że prolog Ci się podobał. kolejny rozdział mam już napisany, ale cały czas się waham, jak często powinnam dodawać nowe posty. boję się, że jak zacznę Was rozpieszczać, to szybko skończy mi się zapas, ale z drugiej strony posty będą raczej krótkie...
      Spotkanie Ginny i Remusa? raczej nie będzie zbyt odkrywcze i przepełnione chemią :)
      niestety, mojego komputera nic już nie uratuje. porządna naprawa będzie kosztować tyle co nowy laptop z dolnej półki.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Świetny rozdział choć przyznać muszę, że najlepszym fragmentem dla mnie był ten, w którym Syriusz przyszedł do Remusa. Strasznie mi go szkoda - nie ma tak naprawdę nikogo bliskiego, a samotność jest okropna. Mam nadzieję, że mały Teddy będzie dla niego w pewnym sensie motywacją.
    Strasznie ciekawy motyw z wyciętym sercem. Opowiadanie nabiera tajemniczości. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział!

    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      tak, Syriusz przyszedł do Remusa bez mojej zgody. A tak poważnie, to było dość spontaniczne. na początku miał być jakiś normalny gość. Oprócz małego Teda Lupin będzie miał też pewą dziewczynę jako motywację, ale cicho :P

      Usuń
  3. Strasznie biedny ten Remus. Niewystarczająco się w książkach nacierpiał, teraz jeszcze musi żyć, kiedy mu żona umarła. Miło, że wpadł do niego Syriusz i miło, że był sobą i kazał przyjacielowi pomóc Harry'emu. Szkoda, że nie żyje, bo na pewno świetnie by sobie z tym poradził sam...
    Biedy Teddy, bo żałoba żałobą, ale jest jedynym, co pozostało i babci i ojcu, a wydaje się, jakby dla obojga był ciężarem. Całe szczęście, że jest za mały, żeby to zrozumieć.

    Zastanawiam się, dlaczego Ginny założyła od razu, że to Hermiona miała coś wspólnego z zaginięciem serca Harry'ego. A nawet, że sama za tym stała. Skąd ten wniosek?

    Biedy też Ron, skoro jego ukochana nie pamięta zupełnie nic. Ja w ogóle w tym widzę materiał na oddzielny fik, o jego oddaniu i miłości, próbującego przywrócić Hermionie wspomnienia, mam nadzieję, że będziesz jeszcze ten wątek poruszać.

    Szkoda, że przeskoczyłaś czas od prologu do rozdziału pierwszego, bo naprawdę bardzo byłam ciekawa tego, jak Potter funkcjonował bez serca i jak Hermiona funkcjonowała ze świadomością tego, że mu to serce wycięła. (Liczę jeszcze po cichu na jakieś retrospekcje, bo to też fajny temat).

    "Ciągle widziała tego młodego uzdrowiciela, który jak w mantrze powtarzał, że jej ukochany nie ma serca. Najwyraźniej musiał mówić to tyle razy, bo sam nie mógł w to uwierzyć. A ona stała i się śmiała, bo inna reakcja nie wchodziła w grę.
    – To jest niemożliwe. – Ona też zaczęła się powtarzać jak katarynka. – Niemożliwe." Ten fragment szalenie mi się podoba i bardzo pasuje na senne koszmarne majaki. A jeszcze to zdanie: "A kiedy się obudziła, czuła, że zbliżyła się do granicy szaleństwa."
    Brakuje mi tylko trochę takiego zastanowienia ze strony Ginny jak to możliwe, że tyle czasu funkcjonował bez serca i jak to możliwe, że nic nie zauważyła, ale przypuszczam, że to się pojawi w kolejnych rozdziałach.

    "Dzieckiem, które może nigdy nie pozna dorosłego życia, nie zatraci się w kobiecie, nie podejmie pracy, nie będzie miał potomka." miało (to dziecko)

    Ale jakiś króciutki strasznie mi się wydał ten rozdział, przeczytałam go tak szybciutko, że nawet nie zdążyłam się wciągnąć do reszty. Podobał mi się, jasne, ale bardzo chętnie czytałabym więcej i więcej, bo niezwykle mnie Twój pomysł fabularny intryguje i chciałabym się już przekonać, jak to rozegrasz. No nic, pozostaje mi czekać dalej, być może za dwa tygodnie dowiem się czegoś więcej.

    Pozdrawiam ciepło
    Naele

    [uvivu]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakby Syriusz żył, to pewnie on był główną postacią męską ^^
      tak, Teddy ma ciężki żywot, ale jest jeszcze malutki i odczuwa wszystko w inny sposób.
      grrr... z tą Ginny głupio wyszło. bo dziewczyna nie miała być świadoma tego, ze Hermiona wycięła serce. źle dobrałam słowa. chodziło o to, że Miona jest najlepszą przyjaciółką Harry'ego i była z nim caly czas i moze coś wiedzieć. później jakoś to wytłumaczę..
      pozdrawiam i dziękuję :)

      Usuń
  4. Zupełnie nie wiem, od czego zacząć. Wyszłam z wprawy, jeżeli chodzi o komentowanie czegoś dłuższego niż dwie strony w Wordzie... Uznałam jednak, że najwyższy czas wyjść z roli anonimowego czytelnika i dać jakiś ślad po swojej obecności tutaj.
    Z początku myślałam, że znów posuniesz się do motywu podróży w czasie, jak to było z "Pokaż Twarz", ale wszystko się szybko wyjaśniło i pozbawiło mnie złudzeń. Tak, przyznaję się, stalkowałam tamto opowiadanie, ale wyszłam z przekonania, że wycofuję się z tradycyjnej blogosfery i przenoszę się na grupowce, co mi na dobre wyszło. Przepraszam jeszcze raz, że nabijałam wejścia, nie popierając ich komentarzami. Podoba mi się, jak przedstawiłaś Ginny, ale chyba masz już w tym wprawę :) Poza tym, Syriusz! Zdaniem o szkolnych czasach podbiłaś moje serce, era Huncwotów jest bezsprzecznie moją ulubioną z przedstawionych przez Rowling w świecie HP. Żal mi Remusa, realistycznie oddałaś to, co mógł on czuć, gdyby postawiono go w takiej sytuacji. No i żal mi też Tonks, która kocham :c
    "Czekała, wpatrzona w drzwi, za którymi kilkanaście minut temu zniknął jej najmłodszy brat ze swoją dziewczyną." Z tego zdania wynika, że Ginny jest starsza od Rona, ale to może tylko ja ma takie wrażenie. Poprawność i logiczność zdań nigdy nie była moją najmocniejszą stroną.

    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejny rozdział :)
    onomatopeja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, moje rozdziały też długością nie grzeszą :)
      ale za komentarz dziękuję, nawet krótki motywuje do dalszego pisania. Fajnie wiedzieć, że mam dla kogo to robić.
      nie myślałam na razie o kolejnych podróżach w czasie. może jak coś wpadnie mi do głowy?
      moja Ginny zawsze jest taka sama i nigdy nie jest książkowa. Czasem jak czytam Pottera to zapominam, że to ta sama osoba :P trochę ją sobie przywłaszczyłam przez te cztery lata.
      zawsze byłam zła na Rowling, bo praktycznie nie dała Remusowi szczęścia. na końcu myślałam, że jako jedyny z huncwotów przeżyje, a tu buch. klapa.
      szczerze, to ja nie lubię Tonks. Chyba jestem w dużej mniejszości, bo wszyscy na około ją uwielbiają...

      a z tym bratem, to chodzi o to, że jest on najmłodszy ze wszystkich jej braci. wiem, że to może brzmieć dwojako i sama nie wiem czy jest poprawne -,-

      pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ach, ja na przykład zupełnie nie trawię książkowego i filmowego Harry'ego, zachowuje się czasami jak taka... No, ciota, za przeproszeniem. Za to uwielbiam jego kreację w musicalu! <3 Zobaczymy, jak u Ciebie z nim będzie, o ile się w ogóle obudzi :D

      Usuń
    3. mówisz o tym musicalu z Darrenem Crissem w roli Harry'ego?
      u mnie za dużo go nie będzie :/ ale na chwilę obecną sądzę, że się obudzi.

      Usuń
  5. Remus i Syriusz byli chyba moimi ulubionymi Huncwotami podczas całego cyklu o Harrym. Z przewagą na korzyść Remusa. Dlatego kiedy czytałam fragment o stracie Tonks, o tym, jak czuł się po Bitwie o Hogwart, współczułam mu jak chyba jeszcze żadnemu bohaterowi książkowemu.
    Co do kreacji Ginny, chciałam tylko dodać, że odniosłam wrażenie, jakbyś opisywała zupełnie inną postać, niż tę, którą przedstawiła Rowling w swoich powieściach. Ale to działa jak najbardziej na plus, bo nie potrafiłam ścierpieć tamtej Ginewry. (Właśnie, po polsku to będzie Ginewra czy Ginevra?)
    Mam zamiar czytać Twoje opowiadanie, ze względu na ciekawy pomysł, jak i niecodzienny parring (dobrze wywnioskowałam po szablonie i tym tekście, że to Remus i Ginny będą sparowani?), więc pozdrawiam i czekam na kontynuację :)

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moimi też! sama nie wiem, kogo lubię bardziej, jakoś nie umiem się zdecydować.
      ja też zawsze współczułam Remusowi, nie rozumiałam czemu Rowling go tak skrzywdziła.
      bo to jest moja Ginny, niezmienna od 4 lat :) a po polsku jest Ginewra, oczywiście, ale ja lubię wersje angielską przez co często obrywa mi się od hejterów :P
      na chwilę obecną będą ze sobą bardzo blisko, co z tego wyniknie? zobaczymy ^^

      Usuń
  6. och, czekałam na ten rozdział! codziennie odświeżałam Twojego bloga. Naprawdę nie wiedziałam, ze można aż tak zwariować na punkcie bloga.
    ale mam jedno wielkie ale: za krótko. stanowczo za krótko.
    Jestem ciekawa, czemu Ginny pomyślała o Hermionie, ale z drugiej strony tonący łapie się brzytwy więc pewnie jakoś to wyjaśnisz i w ogóle. ogolnie podoba mi się to, ze nie skupiasz się tylko na wątku Ginny ale rownież innych. strasznie mi żal Remusa, naprawdę stracił wiele i dlatego mam nadzieję, że zakończysz to happy endem, a Harry znajdzie sobie inną dziewczynę :P
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz już wiem, kto mi nabił tyle wejsć :P
      ups, faktycznie rozdział jest dość krótki, ale nie lubię przedłużania na siłę.
      tak, wyjaśnię reakcję Ginny, bo jesteś drugą osobą, ktora zwróciła na to uwagę.
      fajna perspektywa zakończenia, ale zobaczymy czy się spełni ^^

      Usuń
  7. Aj doczekałam się rozdziału!
    Jak wspaniale wszystko wyszło.
    Najbardziej poruszająca scena z Ginny.
    Skąd przyszedł jej do głowy pomysł Hermiony?
    I czy ona wie coś o Ronie?
    Aż czuje ciarki na plecach, że coś sie wydarzy a tak przynajmniej myślę.
    No i Remus.
    sprawiłaś że popłakałam się na końcówce a rzadko komu się to udaje.
    No i jeszcze sam Harry.
    Dodatkowo też podoba mi się szablon.
    W sumie Remus i Ginny to całiiem fajna para.
    Nigdy o tym nie pomyślałam że można by ich połączyć.
    U Ciebie czuje że wyjdzie jak zawsze coś wspaniałego!
    Wiem że słodzę ale już tak mam ze mną;p
    pozdrawiam mocno i czekam na ciąg dalszy!
    Jak zwykle wierna fanka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poprawione. to było głupie, że pomyślała od razu o Hermionie. powinnam była to przemyśleć i od razu napisać porządnie.
      no wiadomo, że coś się wydarzy :P inaczej nie byłoby opowiadania, nie ^^
      osobiście chyba bardziej widzę Ginny i Syriusza, ale zobaczymy co wyjdzie mi tutaj :D

      Usuń
  8. Rozdział bardzo ciekawy... Już nie mogę się doczekać kolejnego... Twoje opowiadanie jest bardzo oryginalne XD Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję, cieszę się, że się spodobało :)

      Usuń
  9. Wejść było tyle, bo jesteś genialną pisarką, czyż to nie oczywiste?
    Nie wiem czemu nie dodałam Cię do obserwowanych zaraz po prologu, ale dzięki Bogu znowu trafiłam na Twojego bloga - to musiało być przeznaczenie. A jeszcze jak zobaczyłam, że jest nowy rozdział, to już w ogóle.
    Uwielbiam długie rozdziały, nie takie co to się ciągną przez 40 stron, ale takie na piętnaście, takie w sam raz. Bo akurat coś się może w nich ciekawego wydarzyć. Twój jak na moje standardy jest dosyć krótki, że tak powiem przerwany w połowie, ale to nic, a wiesz czemu? Bo i tak jest świetny.
    Ginny jest prawdziwa, a Remus żyje! Syriusz się objawia, Hermiona jest w śpiączce... Właśnie, nie mogę zrozumieć motywu jej postępowania, ale to dopiero początek, więc na razie nic nie powiem.
    Kurcze, no super. Czekam na kolejny i to niecierpliwie!
    Pozdrawiam cieplutko, Atelier {stop-dreaming-hp.blogspot.pl a u nas również nowy rozdział!}

    OdpowiedzUsuń
  10. "nawet suszy, bo deszczowe chmury wydawały się na dobre wynieść z kraju. Nawet noce były ciepłe. Na granatowym nieboskłonie można był" - nawet x 2, być x 2
    Nadużywasz zaimków, zazwyczaj nie musisz, a wciskasz "swój", "swoje" itp. xd
    "Jego włosy pokryte były sadzą, a na policzku miał głębokie zadrapanie. Jego ubranie było" - być x 2 i jego x 2
    " Była podarta i brudna od ziemi. W dodatku gdzieniegdzie można było" - być x 2
    "To zupełnie nie w twoim stylu" - ok, widzę, że bardzo wyrozumiały ten gość xD "Stary, żonę mi zabili jakieś kilka godzin temu" "Ale jesteś brudny! No, jak tam można?"
    " Czerwona posoka" posoka jest czerwona tak jak masło jest maślane, a słone są łzy :x
    " wydobywał si suchy," - się
    Nie wierzę, że po kilku godzinach, a nawet już wydaje się kilkunastu ranki i zadrapania nie chciały zakrzepnąć, albo Ginny choruje na skazę krwotoczną... Mam rozumieć, że ranki były wciąż mokre i leciała z nich krew?
    Podobał mi się motyw z serduchem Harry'ego, ciekawe co się z nim stało i jak to wyjaśnisz i dlaczego on jeszcze żyje, ma dziurę w klatce piersiowej? A może magicznie je z niego wyciągnięto? Całkiem zdatny motyw. Cóż, nie wiem jak przetrawię Remusa i Ginny, ale zobaczę, jak to rozwiniesz, czy potoczy się to w realistyczną stronę, czy jakąś dziwną telenowelę...

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. A ze mnie mały potwór, nie przeczytałam prologu, właśnie go nadrobiłam, Hermi wycięła serce Harry'ego? :O O, to jest dopiero ciekawy motyw! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem, od czego zacząć, więc zacznę od tego, że nowy szablon jest bardzo ładny, choć na tamtym bardziej podobał mi się nagłówek - jakiś taki bardziej tajemniczy był. xD No nic. Dodam jeszcze, że tyle wejść pierwszego dnia mnie zdecydowanie nie dziwi przy Twoim talencie. I cudownie, że masz powera od tego. I piszesz już szósty rozdział. <3
    Przede wszystkim - Ginny jest zdecydowanie biedna. Nie rozumie, jak to mogło się stać, skoro to niemożliwe i trudno się jej dziwić. To musi być strasznie gorzkie - wygrać wojnę, przeżyć bitwę, a potem nie tylko stracić brata, ale też poznać taką dziwną diagnozę odnośnie swojego ukochanego. Remus jest jeszcze biedniejszy: jego żona nie żyje, a on, wilkołak, został ze swoim małym synkiem... Oboje są w tragicznej sytuacji i naprawdę chcę, żeby poczuli się lepiej.
    Wieść, że Hermiona nic nie pamięta mnie zabiła. To już jak wyrok dla Harry'ego, w końcu to ona wie, gdzie schowała to nieszczęsne serce! Tak sądziłam, że byłoby za prosto, gdyby im powiedziała. A gościnny występ Blacka to dla mnie taka wisienka na torcie, radość wielka i w ogóle.
    Chyba żałuję, że odkryłam tego bloga tak na świeżo... Bo chętnie przeczytałabym sobie kilka rozdziałów pod rząd. :<
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć! :) Muszę się przyznać, że nigdy dotąd nie czytałam żadnego Twojego opowiadania, jakoś tak dziwnie wyszło, ale tym razem postanowiłam w końcu się ogarnąć, wejść i rzucić okiem, zwłaszcza że zobaczyłam Lupina w nagłówku, a nie ukrywam, że mam do niego ogromną słabość, uwielbiam gościa. :) Pochłonęłam więc prolog i pierwszy rozdział praktycznie jednym tchem. Zapowiada się bardzo interesująca historia (nie tylko dlatego, że jest o Lupinie), ten motyw pozbawienia Harry'ego serca... wow, to jest wybitnie nowa jakość. Szkoda, że uśmierciłaś Dorę w tym opowiadaniu, aczkolwiek pairing Lupin/Ginny to chyba też coś nowego, bardzo intryguje. Wprowadzasz powiew świeżości, bardzo fajnie, ostatecznie nie samym Dramione człowiek żyje, no nie? Bez zastanowienia dodaję do obserwowanych.

    Mam nadzieję, że ten komentarz był dość składny. :)

    Pozdrawiam,
    [konFEDORAcja] & [Zlatan-Petrović]

    OdpowiedzUsuń
  14. niestety, będzie krotko: rozdział bardzo mi się podobał. coraz bardziej wciągam się w tę historię. okropnie mi żal Remusa. na początku zdziwiłam się, że to Syriusz go odwiedził. pomyślałam nawet, że Black żyje, ale szybko rozwiałaś moje wątpliwości.
    Ginny też nie ma łatwo. ciężko jej pojąc, co tak właściwie stało się Harry'emu. No i jeszcze Hermiona straciła pamięć.... jak teraz dowiedzą się gdzie jest serce?
    Pozdrawiam i czekam na news :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oryginalna historia i z całą mocą będę czytać dalej! ;)
    Zaskoczyła mnie scena z Syriuszem - jak narodziła się we mnie nadzieja, że w opowiadaniu Black żyje, to szybko legła w gruzach. No cóż, kocham tę postać, ale wszystkiego nie można mieć. Ale zdecydowanie cieszę się ze śpiączki Harry'ego, więc już się uspokajam ;)
    Ciekawi mnie parring - w zasadzie to jestem nieco sceptyczna, ale to może dlatego, że nie czytałam jakiegoś ciekawego opowiadania z tą parą - liczę, że u Ciebie się nie zawiodę. :D
    Czekam na ciąg dalszy i życzę dużo weny, z pewnością jej zapas nie zaszkodzi ;p

    Pozdrawiam,
    spragniona krwi bohaterów

    OdpowiedzUsuń
  16. Komitet przyjaciół i fanów Tonks, w skład którego wchodzą:
    - ja
    - Eduardzio
    - Korek
    - Kleszczyk
    - Kłaczek
    - Tora-Tora
    - Faluś "Ogoniasty"
    - Różowy Kucyk Pony
    - Kotlet
    protestują przeciwko uśmierceniu swojej ulubienicy i żądają przywrócenia jej do życia (sposób dowolny, mogą być smocze kule).

    PS. Co z tego, że na Nastce (jakiej Nastce?) też zostanie zepchnięta w kąt.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ginny i Lupin są w okropnej sytuacji. Dziewczyna straciła brata, przeżyła wojnę i jeszcze do tego dowiedziała się o dziwnej diagnozie ukochanego, która nie daje mu dużo szans. Natomiast Remus stracił żonę, jest wilkołakiem i boi się, że nie poradzi sobie w opiece nad małym synkiem. Jestem ciekawa, jak ich połączysz, bo paring jest bardzo oryginalny.
    Ciekawe, gdzie Hermiona ukryła serce Harry`ego. Teraz, kiedy nic nie pamięta ciężko będzie je znaleźć. Po za tym, chyba nie mówiła nikomu, że sama je ukryła.
    Czekam na następny rozdział i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsze dni po bitwie to ciężki temat do ukazania. Nasi bohaterowie niby wygrali, ale zamiast świętować opłakują swoich bliskich. Myślę, że dobrze to ukazałaś.
    Szczególnie uczuciowy był fragment z Remusem - jego ból i zagubienie były autentyczne. Rozumiem, że bał się sprostać zadaniu bycia ojcem, kiedy co pełnię miał swoją przypadłość... Wielkim zaskoczeniem była dla mnie Syriusz. Domyślałam się, że to on i tak się dziwiłam dlaczego piszesz o nim jako ,,gość''... No ale teraz już wiem i jestem zaintrygowana. Naprawdę świetny, tajemniczy fragment. Lubię sposób, w jaki opisujesz Remusa :D
    Ginny też oczywiście nie ma łatwo. Cieszę się, że pokazujesz nam jej ognisty temperament, jej przywiązanie do Harry'ego... Biedny Harry, przy końcówce zrobiło mi się naprawdę przykro. Faktycznie, był jeszcze dzieckiem, który niósł na barkach wielkie brzemię :(
    Początek historii pozostawia po sobie zaciekawienie. Już nie mogę się doczekać ciągu dalszego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam ;) tak jak obiecałam, jestem ;) dopiero skończyłam czytać i nadal jestem w głębokim szoku. Harry nie ma serca, a nikt nie wie, co się z nim stało. Historia niebywała, fantazja ogromna. Tylko pozazdrościć takiej wyobraźni.
    Jednak najbardziej podoba mi się, jak piszesz. Genialnie, tak lekko. Masz dosyć nietypowy styl, ale idealnie pasujesz mi na pisarkę, serio ;) Nie chodzi mi tu teraz o samą historię, opowiadanie, które piszesz, a sposób, w jaki wszystko przedstawiasz. Nie ma się nawet do czego przyczepić ;)

    pozdrawiam i czekam na więcej
    http://syriusz--black.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie mam zielonego pojęcia, jak zareagowałabym na miejscu Ginny. Zapewne chodziłabym w kółko, rwąc włosy z głowy, powtarzając w kółko ,,to tylko głupi sen". I w końcu zaczęłabym się śmiać w histeryczny sposób, dzięki czemu zostałabym umieszczona na oddziale psychiatrycznym w Mungu ;)
    Tak na poważnie, rozdział bardzo przypadł mi do gustu. Uwielbiam Twój styl pisania, ponieważ jest lekki i przystępny dla każdego. Jeśli chodzi o sytuację Harry'ego, cóż... Ma chłopak przerypane, delikatnie mówiąc. Nie dość, że wycięto mu serce, to na dodatek Hermiona straciła pamięć, w konsekwencji czego wyżej wymieniony narząd przepadł. I teraz róbta, co chceta oraz szukajta go, gdzie chceta (tak w skrócie).
    Z kolei wątek dotyczący Syriusza oraz Remusa - jestem jak najbardziej za! Prosiłabym nawet o więcej tego typu wstawek.
    Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w Twoim opowiadaniu Remus żyję, gdyż muszę przyznać, że z całej sagi, to jedna z moich ulubionych postaci, jeśli nawet nie ta najbardziej ulubiona. Za Syriuszem nie przepadam aż tak bardzo, ale muszę się przyznać, że aż pisnęłam, gdy moje przypuszczenia, że to on jest gościem Remusa się potwierdziły.

    Biedny Lupin, tak strasznie mi go szkoda, choć nigdy nie byłam wielką fanką jego związku z Tonks. Wydaje mi się, że był on jedyną z postaci, dla których śmierć była prawdziwym wybawieniem, w szczególności po stracie wszystkich przyjaciół.

    Widzę, że mój kwik był jednak nieuzasadniony. Teraz po prostu mi smutno, że to wszystko jedynie alkoholowe majaki.

    Czytałam i spotykałam się już z różnymi parringami, ale z Ginny/Remus jeszcze nigdy. Oczywiście poza Twoim poprzednim opowiadaniem, gdzie było mi niezmiernie smutno i źle, że Ginny jednak postanowiła wybrać Syriusza. Mam nadzieję, że cała ta historia będzie równie ciekawa i innowacyjna, jak poprzednie.

    Pozdrawiam gorąco,
    maximilienne

    OdpowiedzUsuń
  22. Szczerze mówiąc, to moje pierwsze, czy tam drugie opowiadanie, którego główną bohaterką jest Ginny. Nie wiem czemu, bo w książce była świetną postacią (brr o filmie nie wspominam ;x) ale jakoś tak... czasami nachodzi mnie faza na dużo Drarry'ego i pochłaniam wtedy masę opowiadań, a w większości z nich Ginny jest mega jędzą, więc jakoś tak nie lubię o niej czytywać.
    U ciebie za to jest całkowicie inaczej. Przedstawiasz Ginny jakoś tak fajnie książkowo, jest energiczna, trochę roztrzepana i naprawdę ją lubię.
    Remus za to... podczas jego fragmentu jakoś tak było mi strasznie smutno, cała ta świadomość tego, że stracił żonę, potem wspomnienia o przyjaciołach i ogólnie, jeśli tak pomyśleć, jak ułożyło mu się życie... no i oczywiście sposób, w jaki to opisujesz. Mega emocjonalnie.
    Podczas wizyty gościa, najpierw miałam takie dziwne wrażenie, że to Severus, ale był zbyt miły. Jak się okazało, że jest nim Syriusz, to przez krótki moment, cieszyłam się, że go ożywiłaś, a tu potem taki smuteczek ;c (uwielbiam tę postać!) Zastanawiam się, czy był jakimś duchem/zjawą, czy wyobraźnią pijanego Remusa?
    Ten ostatni akapit, porównujący Harry'ego do dziecka był piękny, złamał mi serce.
    Szybko lecę do następnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy rozdział czytało się naprawdę szybko. Masz schludny i poprawny styl. Widzę, że akcja kręci się wokół Ginny i Remusa. Nie wiem czemu, ale nie miałam większego kłopotu, by zaakceptować Twoje ustępstwa od kanonu. Kreujesz intrygującą historię i to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy